Plac bez zmian

Bez placu manewrowego? A może tylko bez “łuku”?
Kategorie:  » egzamin na prawo jazdy  » plac manewrowy  » Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa
Polska Agencja Prasowa poinformowała, iż Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa rozważa rezygnację z tej części egzaminu państwowego, która odbywa się na placu manewrowym. Jednocześnie właśnie opublikowano wyjaśnienia resortu w sprawie ewentualnego złagodzenia zasad przeprowadzania egzaminu państwowego na prawo jazdy. Wiceminister odpowiedział – resort nie prowadzi takich prac. W mediach zawrzało, czytamy zarówno o możliwości całkowitej rezygnacji z tej części egzaminu a także o rezygnacji z jazdy w tył i w przód oraz po łuku z pozostawieniem zadania tzw. górki. Zmiany w części praktycznej egzaminu na prawo jazdy mieli zaproponować przedstawiciele środowisk szkoleniowców, którzy spotykali się z urzędnikami resortu. W wielu wypowiedziach mówi się, iż właśnie zadania jazdy po łuku nie zalicza do 40% kandydatów na kierowców, nadto ten manewr nie ma odzwierciedlenia w realnej jeździe. Jest sensem szkolenie w zakresie utrzymywania się w pasie ruchu, ale ta umiejętność jest sprawdzana w tej części egzaminu, która odbywa się w ruchu drogowym. Uzasadniający celowość zmian wskazują także na znaczące obniżenie kosztów pracy ośrodków szkolenia kierowców, wobec braku ćwiczeń na placu. Na łamach “Rzeczpospolitej” Jerzy Szmit, wiceminister infrastruktury potwierdził, iż resort analizuje propozycje, ale natychmiast dodaje – o konkretnych zmianach decyzje jeszcze nie zapadły. Pomysł zdobywa równie wielu zwolenników, jak i oponentów, którzy mówią o: wyprowadzonym z placu zadania parkowania; zmiana taka może mieć przełożenie na pogorszenie bezpieczeństwa na drodze; zlikwidowana zostanie znacząca część kosztów zarówno osk jak i Word-ów; zbyt często następują zmiany zasad egzaminowania itd. itd. Pojawiają się pierwsze szacunki, typu: “większość instruktorów” jest przychylna propozycji. A jaka jest Pani/Pana opinia w tej sprawie?

Chaos na egzaminach na prawo jazdy. Nowy bat na kursantów

Przestraszeni i zdenerwowani kursanci. Sfrustrowani egzaminatorzy. Oto skutki nowego rozporządzenia ministra infrastruktury i budownictwa dotyczącego egzaminów na prawo jazdy, które weszło w życie 25 lutego. Zgodnie z jego literą kandydata na kierowcę oblać jest naprawdę bardzo łatwo, nawet jeśli się tego nie chce.

Problem istnieje we wszystkich Wojewódzkich Ośrodkach Ruchu Drogowego. W niektórych przybiera on większe rozmiary, a w innych mniejsze, ale wszędzie się o nim dyskutuje. Jego sednem jest nowe zadanie egzaminacyjne, wydzielone z dotychczas istniejącego. Chodzi o popularną jazdę po łuku (to kolokwialne określenie na szczegółowy zapis z rozporządzenia).

Do 25 lutego sprawa wyglądała następująco. W zadaniu pierwszym na placu manewrowym kierowca miał „przygotować pojazd do jazdy”. Żeby je zaliczyć musiał ustawić właściwie fotel, zająć miejsce, zapiąć pasy, sprawdzić i ocenić stan techniczny samochodu, uruchomić silnik i zapalić odpowiednie do pory światła. Zadanie było logiczne i oczywiste. Każdy przyszły kierowca wykonuje przecież te czynności automatycznie.

Tymczasem nowe rozporządzenie wydzieliło niektóre czynności z zadania pierwszego i przeniosło do drugiego. Zadanie pierwsze to wciąż przygotowanie do jazdy. Ale zadanie drugie to już „ruszanie z miejsca i jazda pasem ruchu do przodu i do tyłu” (czyli jazda po łuku).

Czynności, które trafiły do zadania drugiego to uruchomienie samochodu, włączenie świateł, upewnienie się o możliwości ruszenia (podzielone na: wykluczenie prawdopodobieństwa spowodowania zagrożenia i ocena sytuacji wokół pojazdu). I właśnie w tej bardzo szczegółowej i konkretnej sekwencji tkwi pułapka. Jeśli kursant najpierw włączy światła, a dopiero potem uruchomi silnik, egzaminator musi go oblać. Jeśli najpierw rozejrzy się na prawo i lewo, a później przekręci kluczyk – również. Czynności mają być wykonywane w ściśle określonym porządku, jedna po drugiej.

Kursanci są zszokowani, bo po pierwsze większość z nich szkoliła się według starych przepisów, a zdawać musi według nowych. A po drugie sekwencja czynności jest zwyczajnie skomplikowana i według nich niekonieczna. Z kolei egzaminatorzy dopatrują się w sprawie kolejnego bata na kursantów. Możliwości ich oblania jest znacznie więcej. Jazda po łuku nie jest zadaniem trudnym, ale wzbogacona o sekwencję, której elementy trzeba wykonywać w ściśle określonym porządku, zamienia się w łamigłówkę.

O opinię poprosiliśmy Adama Klejnę z warszawskiego WORD-u. O ile ekspert zgadza się z tym, że sekwencja czynności dotycząca ruszania ma sens (uruchomienie silnika, włączenie świateł, zwolnienie ręcznego, płynne ruszenie), o tyle wyłączenie pewnych czynności z zadania pierwszego do drugiego uważa za błąd. – Nad racjonalnością tego kroku można dyskutować, ale nie zmienia to faktu, że prawo jest prawem, a wszystkie WORD-y, w tym nasz, stosują się do nowych przepisów – mówi Klejna.

Efekt jest jednak taki, że kursanci, którzy najpierw włączą światła, a dopiero potem uruchomią silnik są oblewani zanim w ogóle popiszą się umiejętnością wykonania kolejnego zadania: zwolnienia hamulca ręcznego i płynnego ruszenia do przodu.

Zmiana formatu zdjęcia

[Fotografia] przedstawiająca osobę w pozycji frontalnej, bez nakrycia głowy i okularów z ciemnymi szkłami, patrzącą na wprost z otwartymi oczami nieprzesłoniętymi włosami, z naturalnym wyrazem twarzy i zamkniętymi ustami; fotografia powinna być wykonana nie wcześniej niż 6 miesięcy przed dniem złożenia wniosku – czytamy w aktualnym rozporządzeniu

Zmiana dotyczy zatem tego jak ma wyglądać fotografia. Nowe wymagania oznaczają, że do prawa jazdy pasuje teraz dokładnie to samo zdjęcie, co do paszportu i dowodu osobistego. Warto również zwrócić uwagę na parametr dotyczący wieku fotografii. Nikt nam nie udowodni, gdy różnice będą niewielkie, ale z większych już się nie wytłumaczymy.

Co w przypadku, gdy nasze zdjęcie nie będzie spełniać wymagań? Urzędnik ma prawo odmówić przyjęcia fotografii, a to oznacza, że z wydania prawa jazdy nici. Jeśli zatem nie mamy aktualneg

W jakim wieku jaka kategoria prawa jazdy

Prawo jazdy posiada wiele kategorii, których zdobycie jest w głównej mierze uwarunkowane od wieku kandydata. Ile trzeba mieć lat, aby móc ubiegać się o dane uprawnień?

Wybór pomiędzy motocyklem i samochodem nie zmieni faktu, że by otrzymać prawo jazdy musimy zdać egzamin, a wcześniej spełnić wymagania formalne. Bez względu na wybór kategorii musimy posiadać orzeczenie lekarskie, które potwierdzi brak albo wskaże istnienie przeciwwskazań do prowadzenia pojazdów. Kolejnym wymogiem jest wiek. Kategorie, które są dopuszczalne dla osób poniżej 18 roku życia, dodatkowo wymagają przedstawienia zgody rodziców.

Egzamin na kategorię AM można zdawać w wieku 14 lat. Ta najniższa kategoria pozwala na poruszanie się pojazdami dwu, trzy i czterokołowymi, które mają ograniczenie prędkości do 45 km/h. Występuje również ograniczenie masy – czterokołowce nie mogą przekraczać 350 kg i mocy 4 kW dla silników elektrycznych i 50 cm3 pojemności dla silników spalinowych. W wieku 16 lat można starać się o dwie kategorie, motocyklową A1 i samochodową B1. Pozytywne zaliczenie egzaminu na te kategorie daje również uprawnienia do prowadzenia pojazdów określonych kategorią AM. Kategoria A1 pozwala na jazdę motocyklami o mocy silnika nieprzekraczającej 11 kW oraz trójkołowcem o mocy nieprzekraczającej 15 kW. Natomiast kategoria B1 zezwala na prowadzenie pojazdu samochodowego o masie własnej nieprzekraczającej 550 kg przy przewozie rzeczy lub 400 kg przy przewozie osób.

W przypadku pojazdów osobowych kolejnym krokiem jest zdobycie prawa jazdy kategorii B. Można się o nią ubiegać w wieku 18 lat, a dokładniej – po ukończeniu 18 roku życia można podejść do egzaminu, kurs można rozpocząć wcześniej. Posiadając kategorię B, możemy kierować samochodem o dopuszczalnej masie całkowitej nieprzekraczającej 3,5 tony. Posiadanie tego prawa jazdy daje również możliwość prowadzenia pojazdu z lekką przyczepą do 750 kg. Jeśli posiadamy uprawnienia na kategorię B minimum 3 lata, możemy również jeździć motocyklem o pojemności silnika nieprzekraczającej 125 cm3 i mocy nieprzekraczającej 11 kW.

Jeśli chodzi o motocykle, to sytuacja jest bardziej skomplikowana. W wieku 18 lat możemy ubiegać się o prawo jazdy na kategorię A2. Pozwala ona na prowadzenie motocykli o mocy nieprzekraczającej 35 kW i stosunku mocy do masy własnej nieprzekraczającej 0,2 kW/kg, a także na prowadzenie motocykla trójkołowego o mocy nieprzekraczającej 15 kW. Pełny dostęp do motocykli, bez ograniczeń mocy uzyskamy dopiero zdobywając prawo jazdy kategorii A. Daje nam ono także możliwość prowadzania motocykla z bocznym wózkiem. O prawo jazdy na tę kategorię możemy się ubiegać w wieku 24 lat. Możemy uzyskać je wcześnie – już mając 20 lat – pod warunkiem, że posiadamy od co najmniej 2 lat prawo jazdy kategorii A2.

Schemat egzaminu na motocykl i samochód jest taki sam. Wyodrębnione zostały części: teoretyczna i praktyczna. Ta pierwsza to test składający się z 32 pytań – 20 z bazy wiedzy podstawowej i 12 wiedzy specjalistycznej. Egzamin jest zaliczony, gdy zostanie ukończony z wynikiem minimum 68 punktów. Część praktyczna składa się z dwóch etapów, ze sprawdzianu na placu manewrowym i jazdy w ruchu drogowym.FB_IMG_1436623516876